m/s piłsudski ruszył w świat



- Artykuł anonimowego autora, opublikowany w tygodniku "Żołnierz Polski" w roku 1935 -
Materiał ilustracyjny pochodzi z różnych źródeł







M/s PIŁSUDSKI wchodzi do Nowego Jorku.




27 sierpnia w południe nasz nowy wielki okręt transatlantycki m/s PIŁSUDSKI wyruszył w swą pierwszą podróż, opuszczając włoski port Triest. Na pokładzie statku znajduje się 719 pasażerów oraz blisko 300 osób załogi. Odjazd m/s PIŁSUDSKI zamienił się w niezwykłą uroczystość, było to bowiem pierwsze odejście pierwszego nowoczesnego okrętu pierwszej polskiej transatlantyckiej linii żeglugowej.


M/s PIŁSUDSKI zbudowany był w znanej włoskiej stoczni w Monfalcone. Wyporność jego wynosi 13 tysięcy ton, szybkość około 37 km/godz. najbardziej wymagający człowiek nie mógłby naszemu okrętowi nic zarzucić, tyle na nim jest przestrzeni, światła, pięknych i wygodnych mebli, łazienek i pryszniców, spacerowych i rozrywkowych miejsc. Zniesiono długi wspólny stół. Pasażerowie jedzą przy małych 2 i 4-osobowych stolikach.


Statek poruszany jest przy pomocy dwóch olbrzymich 3-cylindrowych silników ropowych, każdy 17 metrów długi, a 8 wysoki. Poza tym na statku są specjalne urządzenia przeciwpożarowe i posterunek straży ogniowej, urządzenia wodoszczelne, zapobiegające raptownemu zatonięciu statku, liczne łodzie itp.


Trzeba przyznać, że polskie statki słyną szeroko z wyborowej kuchni, a nie jest to bynajmniej rzeczą drobną lub mało ważną. "Polak gdy głodny, to zły" - mówi stare przysłowie. Piszący te słowa obżartuchem nie jest, ale przyznaje się ze skruchą, że dobry obiad wprawia go zawsze w dobry humor, czego stale wszystkim Czytelnikom życzy.


Podczas podróży morskiej (o ile pasażer dobrzeją znosi!), gdy orzeźwiające powietrze zaostrza apetyt, przyjemność spożywania dobrze przyrządzonych potraw odczuwa się znacznie silniej niż na lądzie. Toteż spiżarnie statku muszą być hojnie zaopatrzone, o czym Czytelników przekonają zapasy zabrane przez m/s PIŁSUDSKI w swą pierwszą dziewiczą podróż.





Jadalnia pasażerów 2. klasy.




Mięsa wziął 9 tysięcy kilogramów, wędlin 1400 kg, drobiu - 6 tysięcy sztuk, jaj - 70 tysięcy sztuk, kompotów - 7 tysięcy kilo, owoców - 6 tysięcy kilo, serów, śmietanki i śmietany wyjdzie 1 tysiąc kilo, mleka skondensowanego - 1 tysiąc puszek, cukru - 3 tysiące kilo, kawy i herbaty - 400 kilo, samej zaś soli i przypraw - 600 kilo.


Do tego wszystkiego dojdzie 2 tysiące 600 butelek wina i wódek, 800 beczek piwa, 3 tysiące butelek lemoniady, a papierosów 140 tysięcy sztuk!





Mamert Stankiewicz (pierwszy z prawej), pierwszy kapitan m/s PIŁSUDSKI, podczas rejsu na trasie New York - Gdynia. Trzecia od prawej to Elwira Orlicz-Dreszer, żona generała Gustawa Orlicz-Dreszera.





Pasażerowie na pokładzie m/s PIŁSUDSKI obok siatki do badmintona.



Dzień powszedni na statku rozpoczyna przytłumiony, a przecież donośny głos gongu. W kabinie urządzonej z dbałością o to, aby jak najbardziej celowo wykorzystać każdą przestrzeń, pasażer znajdzie wszystko, co potrzebne jest do rannej toalety. Windą dostać się można na pokład mieszczący salę gimnastyczną: pięć minut dla zdrowia - rozprężenie mięśni na najnowszych przyrządach - i można już udać się do jadalni na śniadanie. Przy rannej kawie czeka już gazeta codziennie wydawana na statku. Znajdzie w niej pasażer wszystkie nowości z kraju i z całego świata, odebrane droga radiową, oraz wiadomości z małego światka, jakim jest statek, na którym odbywa podróż.


Po śniadaniu następuje partia tenisa, kąpiel w basenie, odpoczynek i kąpiel powietrzno-słoneczna na leżaku na pokładzie "słonecznym", dłuższe odwiedziny w bibliotece, gdzie można przejrzeć najnowsze pisma i swobodnie poczytać (biblioteka statku jest bogato zaopatrzona i starannie dobrana) i oto już pora obiadowa, po której czeka pasażera mnóstwo możliwości urozmaiconego spędzenia czasu. Jeśli pasażer jedzie w towarzystwie dziecka - prześlicznie urządzony pokój dziecinny, pełen gier i zabawek, sprawi, że maleństwo będzie się czuło doskonale i dni spędzone na statku mijać mu będą szybko.





Pasażerowie na pokładzie spogladają na jeden z kominów statku.




Po południu, po małej drzemce, nie ma kłopotu z resztą pięknie rozpoczętego dnia. W sali widowiskowej statku wyświetla się bowiem najnowszy film, przygrywa orkiestra, życie towarzyskie i gry pokładowe kwitną tu w różnych odmianach. Wieczorem w salonach statku odbywa się dancing. Doskonała muzyka, występy artystów, wreszcie brydż (rodzaj gry w karty), lub spacer po przestronnych pokładach statku, pozwolą każdemu wybrać ten rodzaj spędzenia czasu, który najbardziej odpowiada jego usposobieniu.







Pamiątkowe zdjęcie grupy instruktorek harcerskich, płynących do Stanów Zjednoczonych.





Ekipa filmowa na pokładzie m/s PIŁSUDSKI.