Frachtowiec s/s WISŁA zbudowany został w roku 1928 w stoczni Craig, Taylor & Co. Ltd., Stockton on Tees (Wielka Brytania). Podczas II wojny światowej pływał w konwojach atlantyckich i zdarzało mu się skutecznie ratować rozbitków z tonących jednostek alianckich. 26 marca 1941 brał udział w ratowaniu załogi płonącego kanadyjskiego jachtu uzbrojonego HMCS OTTER. Z kolei 10 września tego samego roku podniósł z wody 61 ludzi z zatopionego u wschodnich wybrzeży Grenlandii brytyjskiego zbiornikowca m/s BULYSSES. W dniach 22 i 23 września 1943 roku ratował na Atlantyku załogi trzech okrętów, fregaty HMS ITCHEN, niszczyciela HMCS ST. CROIX i korwety HMS POLYANTHUS.


Pierwszą akcję ratowniczą nasz parowiec przeprowadził jednak jeszcze przed wybuchem wojny, a wydarzyło się to we wschodniej części Morza Śródziemnego. O wydarzeniu tym napisały polskie dzienniki, wychodzące zarówno na Wybrzeżu, jak i w głębi kraju. Poniżej cytuję tekst, jaki ukazał się w "Kurierze Warszawskim":


"...podczas ostatniej podróży do portów Lewantu statek "Żeglugi Polskiej" s/s WISŁA w odległości 60 mil od Haify napotkał szkuner ze śladami poważnej awarii. Zebrana na pokładzie załoga szkunera dawała sygnały, w których prosiła o pomoc. Statek WISŁA zbliżył się do szkunera i po kilkugodzinnej akcji ratowniczej przyholował żaglowiec do portu w Haifie.


Ratunek był niezmiernie utrudniony ze względu na wysoką falę i niemożność porozumienia się z załogą, składającą się z samych Arabów. Dopiero po dwukrotnych próbach zdołano podać ze statku linę holowniczą i uzyskać w ten sposób połączenie z żaglowcem. Całą akcję przeprowadzono bez spuszczania łodzi ratunkowych.


Szkuner TOFIK, płynacy pod banderą francuską, szedł z ładunkiem ryżu do Haify z portu El Rachid. Wkrótce po wyjściu z portu napotkał silny wiatr i błąkał się po morzu przez cztery dni. Według relacji marynarzy z TOFIK szkuner, przed uratowaniem go przez WISŁĘ, napotkał po drodze inne statki, najwidoczniej jednak żaden z nich nie dostrzegł sygnałów alarmowych.


Powyższy wypadek - wyratowania statku i odholowania go do portu - wydarzył się w dziejach polskiej marynarki handlowej po raz pierwszy."