Bójki miastach portowych z udziałem marynarzy są od wieków czymś naturalnym, nie wzbudzającym niczyjego zdziwienia. Niekiedy próbuje się jednak szukać w nich podtekstów politycznych, mających rzutować na stosunki międzynarodowe. Tak było na przykład w 1927 roku, gdy marynarze z torpedowca ORP KUJAWIAK pobili się z gdańskimi robotnikami. Wówczas gazeta "Danziger Zeitung" przypuściła wielki atak propagandowy na Polskę i zażądała omówienia tego zdarzenia na forum Ligi Narodów! Co więcej, domagała się wprowadzenia zakazu wchodzenia do portu gdańskiego dla polskich statków handlowych i okrętów wojennych. Miało to rzekomo leżeć w interesie bezpieczeństwa mieszkańców Wolnego Miasta Gdańsk. Trzy lata później, latem 1930 roku, doszło do podobnego incydentu - tym razem z udziałem marynarzy innego polskiego torpedowca, a mianowicie ORP MAZUR.


Reporter "Kuriera Poznańskiego", sygnujący swój tekst inicjałami S.B., doniósł o tym wydarzeniu w numerze 343 z 29 lipca 1930 r., w notatce zatytułowanej "Bestialski napad na marynarzy polskich w Gdańsku". Pisał między innymi:


"...do zanotowania mamy nowy wypadek wybuchu zwierzęcych instynktów mieszkańców Gdańska w stosunku do marynarzy polskich. W ubiegłą niedzielę wieczorem napadnięto w Gdańsku na ulicy na pięciu marynarzy polskich z torpedowca MAZUR, znajdującego się obecnie w doku Stoczni Gdańskiej. Zanim zaskoczeni marynarze polscy zdążyli się zorientować, pokłuto ich nożami i pobito "bokserkami". Policja gdańska interweniowała - jak - zazwyczaj - dopiero po zajściu. Czterej marynarze po nałożeniu opatrunków na stacji ratunkowej mogli powrócić na pokład torpedowca, a piątego, mata Adamczaka, musiano przewieźć do szpitala, ponieważ oprócz licznych ran kłutych ma złamaną nogę. Zaznaczyć należy, że marynarze polscy nie wszczynali awantury i szli przez ulicę zupełnie spokojnie. Jak się dowiaduję, ze strony polskiej nastąpi interwencja w senacie gdańskim. Nie jest wykluczone, iż rząd polski zażąda dla marynarzy wysokiego odszkodowania."


  • Powyższy tekst niemal w całości przytoczył krakowski "Czas" w numerze 173 z 31 lipca 1930 roku. Z kolei to samo wydarzenie, ale zaskakująco inaczej, przedstawił "Tygodnik na Powiat Tarnogórski" w numerze z 30 lipca 1930 r.:


"Wczoraj doszło w jednym z lokalów tanecznych w Gdańsku do krwawej bójki między marynarzami polskimi z torpedowca MAZUR a tamtejszymi szumowinami. Sześciu marynarzy polskich w obronie własnej poturbowało przeciwników, przy czym rannych zostało 5 gdańszczan. Z powodu przewagi marynarze polscy zamierzali się wycofać na statek, policja jednak przytrzymała czterech, których pobiła dotkliwie pałkami gumowymi".


Z kolei "Gazeta Kartuska" 31 lipca 1930 w numerze 90 napisała w korespondencji z Gdańska:


"Szumowiny portowe i "szupowcy pobili ciężko 3 marynarzy polskich. Pięciu marynarzy ze stojącego w porcie gdańskim na kotwicy torpedowca MAZUR udało się 27 bm. wieczorem na przechadzkę po mieście. Gdy weszli oni do jednego z lokali rozrywkowych, tańczący tam Niemcy rzucili się tłumnie na nich, otoczyli ich i zaczęli bić. Marynarze usiłowali wydostać się z tłumu. Sprowadzeni policjanci wystąpili w ten sposób przeciwko wybrykom tłumu, że ... pobili trzech marynarzy ciężko pałkami gumowymi. Policja gdańska usiłuje w wydanym komunikacie zepchnąć winę na marynarzy polskich. Przypominamy, że niedawno "spokojny" gdańszczanin porżnął nożem 3 marynarzy angielskich, z których jeden zmarł. Może i w tym wypadku też Anglicy zawinili?"


Na podstawie wyżej zaprezentowanych doniesień prasowych, trudno nam po latach odtworzyć rzeczywisty przebieg wydarzeń. Problem ten miał również gdański sąd, przed którym stanęli marynarze z MAZURA. O finale całej tej sprawy poinformował pisał dziennik "Czas" w numerze 186 z 15 sierpnia 1930 roku:


"W dniu 28 lipca przyszło w jednej z gdańskich kawiarń do bójki pomiędzy kilkoma polskimi marynarzami a kilkoma gdańszczaninami. W czasie bójki kilka osób zostało zranionych. Zamieszani w bójce trzej marynarze zostali aresztowani. Prasa gdańska starała się uczynić ze zwykłej bójki karczemnej, powtarzającej się w każdym porcie wielką sensację, wyolbrzymiając rozmiary bójki i zwalając odpowiedzialność na marynarzy polskich. Obecnie odbyła się przed sądem gdańskim rozprawa przeciw trzem aresztowanym marynarzom polskim. Przewód sądowy nie zdołał stwierdzić, która strona spowodowała bójkę, ani też ustalić bezwzględnej winy marynarzy polskich. Wykazało natomiast, że była to zwykła bójka karczemna, wydarzająca się w Gdańsku niemal codziennie. Wobec tego sąd skazał dwóch marynarzy na jeden tydzień aresztu, trzeciego zaś na 2 tygodnie więzienia."